niedziela, 21 września 2014

PESTKA - języki obce czyli Edyta

      To był strzał w dziesiątkę. Przypadek sprawił, że szukałam zajęć jogi w Katowicach. Pewnie po to, żeby uporządkować istniejący we mnie chaos. Najbliżej domu była Joga Małgosi Kłanieckiej nad wegetariańską knajpką Dobra Karma. Ale w tym samym miejscu była też PESTKA Edyty Zawiązalec. Byłam wtedy na etapie intensywnych relacji z AJ Hogiem, ale brakowało mi prawdziwych rozmów po angielsku, na codzienne tematy. Nie wiedziałam, czy  w ogóle potrafię  rozmawiać. Obawiałam się, że rozumiem tylko   AJ Hoga.... Poszłam na spotkanie próbne... i  już wiedziałam, że taka forma nauki to jest to.
     
Spotkania w małych 3-osobowych grupkach + teacher. Czasem face to face jak nie przyszły pozostałe osoby. Półtorej godziny rozmów o tym co nam w danym momencie chodziło po głowie. Czasem o samopoczuciu, o tym co w pracy, o gotowaniu. Siedzieliśmy na podłodze w salce do ćwiczeń, czasem w kameralnym pokoiku na ratanowych fotelikach. Zdarzało się, że z imbirową herbatką (pychota !!!!) w Dobrej Karmie, albo spacerowałyśmy po okolicy. 
        Oczywiście rozmowy po angielsku, najpierw nieporadnie, potem coraz płynniej. Edyta czuwała nad konstrukcją zdań, notowała nowe zwroty i słowa. Pilnowała, żebyśmy starały się opowiedzieć o co nam chodzi innymi słowami jeśli nie znamy słowa angielskiego. Potem dostawałyśmy zestawienie słów i zwrotów na maila. Czasem brałam takie listy i zastępowałam teachera, co było fantastyczną formą zapamiętywania słówek. 
         Stop! właściwie nie wiem dlaczego piszę w czasie przeszłym. To się dzieje, tylko na razie bez mojego udziału. O powodzie przerwy napiszę innym razem, jest on związany również z nauką angielskiego i wymaga kilku słów więcej ...:) 
       Wracając do tej jak dla mnie najlepszej formy nauki poprzez praktykę muszę powiedzieć,że to też wymaga dotrzymywania danego sobie słowa, o trenowaniu którego wspominałam już wcześniej. Trzeba tylko dotrzymać danego sobie słowa i wykorzystywać każdą okazję do używania języka, którego się uczysz.        
       Edyta stworzyła jeszcze jedną okazję do praktykowania. Wycieczki w góry. Połączyła przyjemne z pożytecznym, a jak dla mnie dwa przyjemne tematy, a właściwie trzy: angielski, góry i ludzie. Zbieramy się w sobotni albo niedzielny poranek w wyznaczonym miejscu i od początku staramy się porozumiewać po angielsku. Czasem mamy za dużo do powiedzenia i przeplatamy angielskie słowa polskimi, co brzmi pociesznie, czasem powiedzonka zostają wpisane na stałe do naszego słownictwa. Potem w samochodach też nie odpuszczamy, tym bardziej, że za każdym zakrętem pojawia się coś czego jeszcze nie potrafimy powiedzieć. Na szlaku jest trochę trudniej,  bo nie wszyscy mają kondycję (to o mnie), ale dzięki dotlenieniu naszych komórek wyciągamy z czeluści umysłów  zakurzone, bo nie używane długo słówka. Po takiej wycieczce jest mail z słówkami i zwrotami i oczywiście kilka zdjęć oto jedno z nich.
Szkoda, że nie słychać na nim jak mówimy....

Pestka English trip Gorce Maciejowa June 2014
Pestka English trip Skrzyczne July 2014


              Dobrze, że załączyłam zdjęcia, bo przypomniałam sobie o dodatkowej atrakcji, którą zaserwowała nam Pestka. Native speaker Kyle Riggs from Floryda, który 4 lata spędził w Japonii, podróżował po Azji, a Polska  i Pestka to kolejny punkt zaczepienia na jego trasie. Z nim nie dało się już inaczej pogadać jak tylko po angielsku, bezsensowne było przeplatanie polskimi słówkami :) Niestety jakaś bariera pojawiła się we mnie. Nie byłam zbyt odważna w podejmowaniu tematów, a że szlak długi i szeroki łatwo było unikać ... No cóż nie zawsze może być idealnie. W towarzystwie Kyla zagraliśmy też w grę planszową, ale bariera była dalej, więc bardziej słuchałam niż mówiłam. Miałam odwagę pytać jak nie rozumiałam, więc nie był to zmarnowany czas, a już na pewno nie towarzysko.
    Klimczok, Skrzyczne, Gorce - tam byłam. Najchętniej pojechałabym na każdą kolejną zaproponowaną przez Edytę wycieczkę, ale trochę przetrenowałam moje dzielne ciało w czasie urlopu, więc muszę spauzować.
      Pestka to kawał dobrej roboty, tylko trzeba chcieć z jej dobrodziejstw korzystać. Chętnie tam powrócę i na pewno polecam ten sposób nauki. Zabrzmiało jak notka reklamowa, a przecież niewiele osób to przeczyta. Myślę, że zbierając doświadczenia w nauce angielskiego powinnam dać 5* właśnie tej metodzie, a właściwie Edycie.
                
             

1 komentarz: